Un évêque s'est levé!  Index du Forum

Un évêque s'est levé!
Forum

 FAQFAQ   RechercherRechercher   MembresMembres   GroupesGroupes   S’enregistrerS’enregistrer 
 ProfilProfil   Se connecter pour vérifier ses messages privésSe connecter pour vérifier ses messages privés   ConnexionConnexion 



 SOUTIEN A NOS EVÊQUES, PRÊTRES, RELIGIEUX, RELIGIEUSES REFRACTAIRES 


           
Soborowa infekcja

 
Poster un nouveau sujet   Répondre au sujet    Un évêque s'est levé! Index du Forum -> ARCHIVES -> Archives étrangères
Sujet précédent :: Sujet suivant  
Auteur Message
Gentiloup
Admin

Hors ligne

Inscrit le: 21 Juin 2012
Messages: 2 884

MessagePosté le: Dim 13 Jan 2013, 16:20    Sujet du message: Soborowa infekcja Répondre en citant

O „okolicznościach soborowych” a propos Komentarza Eleison nr CCLXIII (263)

W dzisiejszych czasach powszechnego zamieszania, gdy zwykli wierni nie mogą już praktycznie w ogóle liczyć na kierownictwo kapłanów nieskażonych „soborową infekcją”, bo takich (prawie?) nie ma, najpewniejszym rozwiązaniem wydaje się być zwrócenie się do księży Zgromadzenia założonego przez Autora Listu do zagubionych katolików. Któż, tak jak oni, mógłby rozumieć dzisiejszą sytuację panującą na świecie i w Kościele? Niestety, nawet w tymże Bractwie nieczęsto mówi się o niebezpieczeństwie indultowego myślenia (osobiście od miesięcy tylko raz o tym słyszałem, w prywatnej rozmowie z pewnym kapłanem Bractwa). Mówię „indultowego” celowo, albowiem choć indult został zniesiony przez stwierdzenia zawarte w papieskim motu proprio z lipca 2007 roku, to jednak indultowe myślenie jest jeszcze bardziej powszechne niż wcześniej.
Modernistyczna zaraza przenika łatwo do umysłów nierozumiejących niebezpieczeństw wynikających z „soborowych okoliczności” Mszy trydenckich odprawianych w „pełnej łączności” z Soborem Watykańskim II. Nie jest przeto żadną nowością, ani żadną tajemnicą fakt, że każdy, kto chodził na z łaski papieskiej udzielony indult, a „w obecnej rzeczywistości eklezjalnej” uczęszcza na Msze na prawie Summorum pontificum lub odprawiane przez kapłanów instytutów Ecclesia Dei musi, implicite albo explicite, wyznawać neomagisterium Soboru Watykańskiego II. Taka jest zasada wyznaczona przez Władze Watykańskie. A tenże Sobór jest w zasadniczej mierze odpowiedzialny za kryzys, jakiego jeszcze Kościół katolicki nie widział. Z zasadami nie ma zabawy.
O Novus Ordo Missae, rzecz jasna, nawet nie wspominam. Niegodny kult Wszechmocnemu Bogu nie tyle jest obojętny, co wręcz obraźliwy. Niepodobna podobać się jednocześnie protestantom, czyli heretykom, i Bogu, który dał nam Kościół jako jedyną Arkę Zbawienia. Rozmycia wiary prowadzącego do jej utraty nie można ryzykować. Boże prawa są nad prawami stanowionymi. Pierwsze przykazanie Boskie jest ponad wszelkim prawem Kościelnym.
Jak mówi bp Williamson, „Soborowie jest tak niebezpieczne, dlatego że może tak upodobnić się do katolicyzmu, że można stracić Wiarę zupełnie, albo prawie zupełnie, tego nie zauważywszy.” Tego niebezpieczeństwa powinniśmy być zawsze świadomi. Należy więc unikać wszelkich „okoliczności, które prędzej czy później skłonią mnie do myślenia, że Sobór Watykański II nie był absolutną katastrofą dla Kościoła katolickiego.”

Pelagius Asturiensis



Soborowa infekcja

J.E. bp Ryszard Williamson

Komentarz Eleison nr CCLXIII (263) - 28 lipca 2012


Czy katolicy, którzy chcą zachować Wiarę, mogą chodzić na Mszę trydencką odprawianą przez kapłana będącego członkiem Kościoła soborowego, na przykład przez to, że należy do Instytutu Chrystusa Króla albo do Bractwa Św. Piotra. Odpowiedzieć trzeba, że, z zasady, katolik nie może chodzić na taką Mszę, nawet jeśli to jest Msza trydencka, i nawet jeśli jest godnie odprawiana. Jakie może być usprawiedliwienie takiej pozornie srogiej reguły?
Podstawowym powodem jest to, że Wiara katolicka jest ważniejsza od Mszy. Otóż, jeżeli bez żadnej winy z mojej strony nawet przez dłuższy czas nie mogę chodzić na Mszę, ale zachowam Wiarę, mogę jeszcze uratować moją duszę, natomiast jeśli utracę Wiarę, ale z jakiegokolwiek powodu dalej będę chodził na Mszę, nie mogę uratować mojej duszy („A bez wiary nie podobna jest, spodobać się Bogu” – Żyd. XI, 6, wg. Biblii Wujka). Chodzę więc na Mszę, aby żyć moją Wiarą, a ponieważ wiara idzie w parze z kultem, chodzę na prawdziwą Mszę, aby zachować prawdziwą Wiarę. Nie zachowuję Wiary, aby chodzić na Mszę.
Stąd wynika, że jeżeli celebracja Mszy trydenckiej otoczona jest okolicznościami, które narażają moją Wiarę na podkopanie, wówczas, w zależności od powagi zagrożenia, nie mogę pójść na taką Mszę. Oto dlaczego Msze odprawiane przez schizmatyckich prawosławnych księży mogą być ważne, ale gdy Kościół był przy zdrowych zmysłach, zawsze zabraniał chodzenia tam katolikom pod groźbą grzechu ciężkiego, ponieważ, skoro wiara i kult idą w parze, niekatolicki kult zagraża katolickiej wierze. Wprawdzie przez wieki prawosławie wyrządziło ogromne szkody Kościołowi katolickiemu, ale czy można cokolwiek porównać ze zniszczeniem wyrządzonym Kościołowi przez Soborowie? Jeśli więc zabronione było katolikom chodzenie na Mszę w prawosławnych okolicznościach, czy ten sam Kościół przy zdrowych zmysłach nie zabroniłby chodzenia na Mszę trydencką odprawianą w soborowych okolicznościach?
Co zatem mają oznaczać okoliczności soborowe? Odpowiedź musi brzmieć: wszelkie okoliczności, które prędzej czy później skłonią mnie do myślenia, że Sobór Watykański II nie był absolutną katastrofą dla Kościoła katolickiego. Taką okolicznością mógłby być sympatyczny i wierzący ksiądz, który nie ma problemu z odprawianiem i starej, i nowej Mszy, oraz który naucza i działa, jak gdyby Sobór nie przedstawiał żadnego poważnego problemu. Soborowie jest tak niebezpieczne, dlatego że może tak upodobnić się do katolicyzmu, że można stracić Wiarę zupełnie, albo prawie zupełnie, tego nie zauważywszy.
Oczywiście, że zdrowy rozsądek weźmie pod uwagę różne szczególne okoliczności. Na przykład, dobry kapłan na razie zamknięty w Kościele soborowym, może potrzebować mojego wsparcia by wejść na drogę wydostania się z niego przez to, że będę chodził na pierwsze prawdziwe Msze odprawiane przez niego. Ale ogólna zasada, że nie mogę mieć nic wspólnego nawet z prawdziwą Mszą odprawianą w kontekście soborowym, musi pozostać nienaruszona. Dla potwierdzenia, zauważcie, jak Rzym zaczął pozwalając Instytutowi Dobrego Pasterza na odprawianie wyłącznie prawdziwej Mszy, ponieważ Rzym wiedział, że gdy tylko Instytut połknie oficialny haczyk, Rzym z pewnością będzie mógł w końcu wciągnąć Instytut w swą soborową sieć. I rzeczywiście. Wystarczyło tylko pięć lat.
Oto niebezpieczeństwo jakiegokolwiek porozumienia praktycznego bez porozumienia doktrynalnego między Rzymem a Bractwem Św. Piusa X. Dopóki Rzym wierzy w swą soborową doktrynę, na pewno będzie starał się wykorzystać każde takie porozumienie, aby pociągnąć FSSPX w stronę Soboru, a kontekst każdej Mszy FSSPX stałby się soborowym, jeśli nie szybko, to ostatecznie. Zawczasu przestrzeżony to zawczasu uzbrojony.

Kyrie eleison.

Tłumaczył z języka angielskiego Pelagius Asturiensis.

http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/01/10/o-okolicznosciach-sobor…


Revenir en haut
Publicité






MessagePosté le: Dim 13 Jan 2013, 16:20    Sujet du message: Publicité

PublicitéSupprimer les publicités ?
Revenir en haut
Montrer les messages depuis:   
Poster un nouveau sujet   Répondre au sujet    Un évêque s'est levé! Index du Forum -> ARCHIVES -> Archives étrangères Toutes les heures sont au format GMT + 1 Heure
Page 1 sur 1

 
Sauter vers:  

Index | creer un forum gratuit | Forum gratuit d’entraide | Annuaire des forums gratuits | Signaler une violation | Conditions générales d'utilisation
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Traduction par : phpBB-fr.com